top
logo


Home
PANTERA - 13 PDF Drukuj Email
czwartek, 28 listopada 2013 07:36

Ćwiczenie było podsumowaniem trzyletniego okresu szkolenia, a przede wszystkim sprawdzeniem spadochroniarzy z Bielska.  Kompleksowej kontroli poddano przygotowanie batalionu do wykonywania zadań zgodnie z wojennym przeznaczeniem. Żołnierze spędzili na poligonie 2 tygodnie w czasie, których ponad sześciuset z nich wykonywało zadania bojowe.

Bielscy spadochroniarze mieli rozpocząć ćwiczenie od desantowania jednak ze względu na niesprzyjającą pogodę rozkaz został zmieniony i od razu przemieszczono się do rejonu zbiórek po desantowaniu. Tam postawiono kolejne zadania, z których głównym było opanowanie lotniska przeciwnika.  Elementem, który znacznie podnosił poziom trudności był fakt, iż działanie prowadzone było w nocy bez możliwości użycia latarek. W całkowitej ciemności i zupełnie nieznanym terenie każdy żołnierz wykonał kilkunastokilometrowy marsz z uzbrojeniem i niezbędnym wyposażeniem w zasobniku. To, co każdy miał w plecaku musiało zapewnić przetrwanie przez kilka dni. W realnych warunkach bojowych działanie wyglądałoby podobnie. Nigdy dokładnie nie wiadomo ile czasu zajmie siłom głównym dotarcie do zrzuconego wcześniej desantu, dlatego każdy musi być przygotowany na kilkudniowe bytowanie i nieoczekiwany obrót wydarzeń. Po nocy spędzonej w lesie spadochroniarze  wykonali szturm na obiekt. Dwugodzinna walka została zwieńczona sukcesem i żołnierze opanowali wyznaczony rejon, a zaraz potem przystąpili do organizacji obrony przyczółka, który musieli utrzymać aż do chwili nadejścia sił głównych. Ten etap trwał 3 dni. Oprócz wspomnianych działań taktycznych spadochroniarze przyjęli ciężki rzut  batalionu złożony z pojazdów typu HMMWV, odszukali zestrzelonego pilota oraz wykonali zasadzkę na podchodzącego  przeciwnika. Po trzech dniach 18 batalion połączył się z siłami wojsk własnych i przekazał im rejon przyczółka. Zadanie zostało wykonane! Kilka dni walki z dala od cywilizacji i wszelkich udogodnień zostało nagrodzone i żołnierze mogli wreszcie zająć rejon obozowiska, a wieczorem zasnąć w suchym i ciepłym śpiworze. Był to jednak chwilowy odpoczynek. Po zakończeniu części taktycznej przyszedł czas na sprawdzian umiejętności ogniowych. Kompanie i plutony wykonały strzelania w obronie i w natarciu oraz podczas patrolu  w terenie zabudowanym i lesistym. Strzelano z broni osobistej i zespołowej; z moździerzy, przeciwlotniczego zestawu rakietowego Grom i wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike.

Dowódca batalionu – ppłk Ryszard Burczy – osobiście podziękował żołnierzom za duże zaangażowanie i wykonywanie zadań, a najlepszych spadochroniarzy wyróżnił.  Po powrocie do koszar wszystkie pododdziały odtworzyły zdolność bojową i z poczuciem dobrze wykonanego zdania zaczęły przygotowywać się do zakończenia ostatniego okresu szkolenia, co wcale nie oznacza,  że to już koniec. Przeciwnie. Wytyczne w Wojsku Polskim nie pozostawiają złudzeń. Nie ma tu miejsca na nic-nierobienie, a szkolenie nie kończy się nigdy. Przewiduje jedynie płynne przejście z jednego okresu do drugiego.



Tekst: ppor. Anita SKOWRON

Zdjęcia: kpt. Marcin GIL















 

bottom