top
logo


Home
Marsz kwartalny 18bpd PDF Drukuj Email
piątek, 04 maja 2012 10:37

 

24.04.2012r. - Beskidy Zachodnie, pasmo górskie Gorce, szczyt Turbacz (1310m) oraz Pilsko (1557m) to elementy z zadania jakie otrzymali żołnierze 18 bpd w ramach marszu kwartalnego. Pogodę na nadchodzący dzień zapowiadało poranne słońce, które oświetlało twarze żołnierzy dumnie i prężnie stojących na zbiórce przed wymarszem, jednak wypchane żołnierskie zasobniki oraz zabrane wyposażenie zapowiadały, że nie będzie to lekka wędrówka. Żołnierze nauczeni doświadczeniem oraz zmiennością pogody w górach zabrali „na plecach” niezbędny ekwipunek. Początek marszu można było porównać do turystycznej wycieczki w góry. Obecność żołnierzy wzbudziła spore zainteresowanie mieszkańców okolic, którzy okazali dużo sympatii i zainteresowania dla żołnierzy w bordowych beretach, oczywiście nie zabrakło dzieci, które choć przez chwilę próbowały dotrzymać kroku maszerującym żołnierzom. Lekko wznoszący się teren nie stanowiący dla wytrawnego piechura przeszkody umożliwił na podziwianie piękna górskiej przyrody budzącej się do życia po ustępującej zimie. Tak sprzyjające warunki stały się „paliwem” dla spadochroniarzy na kolejny etap, który jak to w górach bywa, przychodzi nagle. Trasa zamieniła się w strome kamieniste podejścia, w tych momentach należało zastosować zdobytą wiedzę i umiejętności wspinaczkowe, niejednokrotnie  polegając na wzajemnym zaufaniu żołnierzy. Przydatne były również równowaga i zwinność niemal kozicy górskiej przy pokonywaniu górskich potoków, które gęsto przecinają Gorce. Jednak to nie wszystko co Beskidy przygotowały dla bielskich żołnierzy. W górach bardzo szybko zmieniają się warunki atmosferyczne i od wysokości ok. 800m npm wytyczoną trasę pokrywał śnieg, miejscami głęboki na 60 cm. Profesjonalne przygotowanie i zabrane rakiety śnieżne, okazały się bardzo przydatne. Półmetek marszu to zdobycie szczytów i wizyta w schroniskach. Był to czas na uzupełnienie płynów, zapasów energii, zmianę bielizny oraz wspólne zdjęcia. Po trzydziesto minutowym odpoczynku przyszedł czas na zejście, które wbrew pozorom nie należy do najłatwiejszej części marszu. Niemal pionowe nachylenia, śnieg, kamienie, oraz zmęczenie nie są sojusznikiem na górskich szlakach. Kolejny raz wzajemna asekuracja i umiejętności pozwoliło wszystkim żołnierzom dotrzeć do miejsca zbiórki „bez strat”. Ostatni etap to praca polegająca na obsłudze wyposażenia indywidualnego oraz przygotowanie się do kolejnego zadania.

KM.

 









 

bottom